Przejdź do głównej zawartości

Posty

Światowy Dzień Dobroczynności - #GivingTuesday

 Dzisiaj 29 listopada to Światowy Dzień Dobroczynności. Przyznaję się szczerze i ze wstydem, że nie wiedziałam o tym. Jednak jakaś dobra duszyczka podesłała mi maila z informacją. W pierwszym momencie pomyślałam, że to spam i już chciałam wywalić do kosza. Jednak w ostatniej chwili powstrzymałam się i przeczytałam dokładniej.  GivingTuesday (Dobroczynny Wtorek) to inicjatywa zapoczątkowana jako eksperyment społeczny w 2012 roku w Nowym Jorku. Po 2 dniach wyprzedaży – #BlackFriday i #CyberMonday – robimy zwrot i zamiast wydawać – zaczynamy dawać. Dzielimy się tym co mamy – przekazujemy ubrania, wspieramy zbiórki żywności, poświęcamy swój czas na pomoc, wpłacamy darowizny albo też dzielimy się w internecie dobrymi inicjatywami i robimy dobry „hałas”. Szczegóły znajdziesz na stronie  Giving Tuesday Pl Akcja Skrawki Serdeczności idealnie wpasowuje się w ten trend społeczny. Bo czy dobre słowo, szczery uśmiech, to nie są ważne "towary" w naszym życiu? Ważne i to jeszcze jak!  Cies
Najnowsze posty

Skrawki Serdeczności w Tajlandii

Kiedy rozpoczynałam akcję Skrawki Serdeczności, nie przypuszczałam, że nabiorą takiego rozpędu. Myślałam, trochę się wydrukuje, rozda znajomym i tyle. Znalazły się jednak osoby, które z własnej woli postanowiły rozprowadzić więcej, dalej. Później zainteresowały się akcją media. A mnie to wszystko bardzo, bardzo cieszy. Ostatnia podróż Skrawków to Tajlandia. Trzy lata temu nie pomyślałabym, że tam wylądują moje małe rysunki. A jednak!  Na początek Bangkok. Kolejne miejsce to Ayutthaya. Park Narodowy Khao Sok Słonie w Emerald Pool. Miejsce ze śmieszną nazwą Phi Phi.  I jeszcze Phuket.  Ina tym skończyła się kolejna podróż Skrawków Serdeczności. 

Skrawkowy kalendarz adwentowy

Dokładnie trzy lata temu pisałam na blogu DeniMix o nietypowym kalendarzu adwentowym. Faktycznie taki był, bo zamiast odbierać prezenty, dawało się je, niekoniecznie bliskim osobom.  Ponieważ Skrawki mają obecnie odrębny blog, postanowiłam przenieść tu cały wpis i przy okazji zaproponować kolejne wyzwanie.  Wydawać by się mogło, że skoro dopiero pierwsza połowa listopada, to temat kalendarzy adwentowych jest jeszcze odległy. A  jednak nie. 1 grudnia już całkiem, czas najwyższy o tym  pomyśleć! Oczekiwanie na miłe rzeczy, bądź chwile, to prawdziwa przyjemność dla każdego. Dotyczy to zarówno dzieci, jak i nas, dorosłych. Przyjęło się, że kalendarze adwentowe skierowane są głównie do dzieci. To najczęściej drobne smakołyki lub małe zabawki. Zdarzają się również bardziej oryginalne, w postaci zadań do wykonania. Ta ostatnia wersja może stanowić też wersję dla dorosłych Adwentowe kalendarze, pod względem wyglądu zewnętrznego, przyjmują obecnie różne formy. Wewnątrz? A to już zależy od tego

Skrawki w jesiennej scenerii

Dzisiaj lokalnie, ale za to w pięknej jesiennej scenerii. Ostatnie dni to była faktycznie złota jesień i z całą przyjemnością wybierałam się do jednego czy drugiego parku. Czasem na własnych nogach, wspierając się kijami do Nordic Walking, ale bywały też przejażdżki skuterem. Te ostatnie głównie w cieplejsze dni.   Oczywiście zawsze zabierałam ze sobą garść Skrawków, a ostatnio nawet coś, co moim zdaniem jest praktyczniejsze. Chyba kiedyś już wspominałam o małych pakiecikach ze Skrawkami. Teraz wróciłam do tematu i przygotowałam kolejne. Potrzebne były nowe kopertki, bo od pewnego czasu głównym miejscem w internecie jest właśnie to. Na blogu DeniMix pozostał jedynie odnośnik.  Odnośnik musi być, bo przecież na Skrawkach jest adres pierwszego bloga, a nie będę zamawiać wydruku nowych dopóki nie rozprowadzę starych.  Wracając do małych pakiecików...  Każdy mieści w sobie kilka Skrawków, ale istotna jest sama koperta, na której obdarowany przeczyta o co w tym wszystkim chodzi. I o to wła

Skrawki Serdeczności we Francji

Miło mi Was poinformować, że Skrawki zostały przekazane przez Posłańca do Francji. Oczywiście w skromnej ilości, ale jednak. Jest kolejny punk na mapie, mam nadzieję, że były też uśmiechy  wywołane małym kartonikiem.  Pierwsze zdjęcia przyszły z Reims, co zresztą widać. Kolejne miasto to Epernay. Pomyśleć, że tak niewiele może zdziałać kawałek papieru i kilka słów. A jednak tak jest i nawet jeśli nie masz zbyt wiele, zawsze jest coś, co możesz komuś ofiarować. Najprostszy przykład - uśmiech. Podaruj go komuś obcemu, najlepiej jeszcze dzisiaj, a potem każdego dnia, chociażby jednej mijanej na ulicy osobie.

Rachowice i Sośnicowice

Kolejne relacje z pobliskich okolic, ale równie pięknych jak te dalekie. Dawno, dawno temu pisałam pracę maturalną na temat drewnianych kościółków. Pewien sentyment pozostał i zdarza się, że  zaglądam do tych miejsc, które opisywałam w swojej pracy.  Jeden z piękniejszych kościółków odwiedzić można w Rachowicach. Tam byliśmy i nawet udało mi się wręczyć Skrawek pewnej pani, na którą zwróciłam szczególną uwagę. Osoba już niemłoda, właśnie odpoczywała na ławeczce. Obok stał ower i widać było na pierwszy rzut oka, ze pani nie tylko lubi wycieczki rowerowe ale i często je uskutecznia. Pani podziękowała mi cudownym uśmiechem a to zawsze cieszy. Szanując prywatność, zdjęcia nie będzie. Za to jest kościołek.   Wracając już do domu, zatrzymaliśmy się w Sośnicowicach, żeby i tam zostawić trochę Skrawków. Między innymi w cukierni Hania, gdzie serwują pyszne lody. A na poniższych zdjęciach kościół i urząd miejski. 

Rudziniec - pałac i łowisko

Korzystając z pięknej pogody prosto z parku miniatur pojechaliśmy do Rudzińca na smażoną rybkę. Co prawda głównym celem był obiad, ale każda okazja dobra jest na zostawienie w miejscach publicznych garści Skrawków.  Zanim dotarliśmy do łowiska, obejrzeliśmy zespól pałacowo - parkowy. Żal patrzeć jak takie piękne budowle niszczeją. Wygląda na to, że coś tam niby się robi, ale generalnie... sami zobaczcie.  Pałac wybudowany został w 1860 roku przez Gustawa Heinricha von Ruffer oraz jego małżonkę Emmę. Okazały pałac wybudowano na planie prostokąta w stylu neoklasycystycznym. Posiada podpiwniczenie oraz trzy kondygnacje nadziemne, zwieńczone dachem kopertowym z wieżą otoczoną żeliwną balustradą i świetlikiem. Wejście główne do pałacu osłania portyk wsparty na ośmiu kolumnach. Natomiast od strony wschodniej znajduje się wyjście na taras. Po obejrzeniu pałacu skierowaliśmy się  na Łowisko "U Borsuka" w Rudzińcu. Bardzo ładne miejsce, a co do rybki... rewelacji nie było, cena zawrot